środa, 16 lipca 2014

Happiness.

Organizację chrzcin można uznać za zakończoną. Zaproszenia - dostarczone. Liczba gości - potwierdzona. Podziękowania dla gości - przygotowane. Winietki - rozmieszczone. Formalności - załatwione. Menu - ustalone. Sukienka - zakupiona.
Cóż, najwięcej pracy kosztowały mnie pierniki .. na szczęście wymiarowo pasują do pudełek i są pyszne. Wzory miały być nieco inne, ale malowanie trwało tak długo, że nie chciałam bawić się już w zaplanowane szczegóły ..


Efekt końcowy:


 Przepis na idealnie pyszne pierniczki, z którego korzystam na każdym razem:

Składniki:
- pół kostki margaryny (125 g)
- 3 szklanki mąki (500 g)
- 1,5 szklanki cukru pudry (200 g)
- 3/4 szklanki miodu (200 g)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka przyprawy do pierników
- 2 łyżeczki kakao (15 g)


Przygotowanie:
Wymieszać składniki i wyrabiać do momentu, aż ciasto  będzie gładkie i nie będzie kleiło się do rąk. Rozwałkować na grubość 0,5 cm i wycinać wzory. Piec 8-10 min w temp. 180 stopni. Przepis na 50-60 sztuk, zależnie od wielkości.


A co u nas? Ciężko oderwać się choćby na moment od naszego małego ryczka .. a jak już się uda w pierwszej kolejności - popołudniowe śniadanie, czuwająca drzemka lub do-sprzątanie tego nie skończyłam podczas wcześniejszej przerwy. Ehh .. mała jest okazem zdrowia, a mimo to daje nam popalić - zadziwiająco szybko wszystko ją nudzi. Jedyny zaskakująco uspokajający ją widok to czarny regał, przedzielający nasze mieszkanie. Istnieją jeszcze dwie magicznie usypiające rzeczy - wózek i smoczek. Planowaliśmy ze smoczka zrezygnować, jednak pewnej nocy daliśmy za wygraną i od tej pory smoczek Aventa to uciszająca norma.


Mała aferzystka upodobała sobie również ramiona mamy, każda zmiana pozycji, a co gorsze brak turbulencji spowodowanych ciągłym spacerowaniem, skutkuje głośnym i nieustającym krzykiem. Cóż, mała owinęła sobie mamusię wokół malutkiego, słodziutkiego paluszka. Kiedy siedzę - bujam się na boki, kiedy chodzę - rytmicznie podskakuję. Problem w tym, że nie zawsze małą mam na rękach .. to już dzieje się automatycznie. Jako własny terapeuta doradziłabym sobie walkę z nieustannym rozpieszczaniem maleństwa .. jako wykończony pacjent, tłumaczyłabym się jej przesłodkimi oczkami, uśmiechami i ciszą. Ciężko jest być niedoświadczonym rodzicem, rządnej władzy córeczki.


I jak tu jej nie uwielbiać, jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa ..

5 komentarzy:

  1. Pracochłonny, ale bardzo fajny pomysł. Słodki dosłownie i w przenośni ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super Ci wyszły te pierniczki, w ogóle dobry pomysł z takimi upominkami dla gości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W takich sytuacjach najlepsze są chusty do noszenia:)Ty masz wtedy wolne ręce, wszystko...tzn dużo można zrobić, a maluch szczęśliwy.Ja sobie chwale, a teraz pochwale ciebie, bo te pierniczki sa cudowne i tak pięknie zapakowane.Mi się ostatnio nawet nie chce zadzwonić po katering na chrzest.Podziwiam ciebie, na prawdę podziwiam, że tobie się chciało i to tyle rzeczy ogarnąć.A malutka jest śliczna i jaki ma piękny serdeczny uśmiech:)Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne podziękowania dla gości! Smaczne i bardzo estetyczne :) Gratuluję pomysłowości i pracowitości:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie wymyśliłaś z tymi upominkami!

    OdpowiedzUsuń